Punkty widzenia… Points of view…

IMG_20200101_231042.jpg

Wojna o rację
Bitwa o słuszność
Starcie o Prawdę

Jakby była wyłączna!
Opatentowana!

A jest taka odległa…
Całkiem poza nami…

Patrzę i widzę szóstkę
Ty z przeciwnej strony
Widzisz dziewięć jak na dłoni
Kto ma rację?
Kto trzyma prawdę?

Kto pierwszy…

przekroczy granicę patrzenia?
rozsypie punkty widzenia?
ruszy za horyzont zdarzeń?
zostawi Prawdę samej sobie?
odpuści?
uzna?
uszanuje inne patrzenie
tak samo mocno jak swoje?

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Kończy się rok… The year is ending…

pablo-picasso-salvador-dali-i-inni-27.jpg

Kończy się rok
Kolejny
Nie umarliśmy (póki co)
Ale czy żyliśmy naprawdę?
Czas mija
Czasem bez sensu
Za szybko
Byle jak
Przenika między palcami
Jak lejące się ciasto
Tak jak malował Dali
Dużo zegarów
Ze zmęczonymi tarczami
Bez celu

Niech to będzie
Dobry Rok – ten przed nami
Taki mocny!
Z twardą tarczą i celami!
Z nami!
Konkretnymi!
Wypieczonymi jak Dobry Chleb

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Bóg i Człowiek… God and Man…

fsdfsdgdfgfdgfd

Czasem jest ciemno
Tak całkiem zupełnie
Zapada noc cicha
Zmrok spowija serce
Nikogo wokoło nigdzie
W objęciach snu zagubieni
Pozwalam odetchnąć światu
Odpocząć od samej siebie
I wtedy gdy cicho tak mocno
Że oddech swój własny słyszę
Gdy serce bije tęskniąco
Wzruszenie powieką kołysze
Gdy jest już samo Istnienie
Wolne od mroków i cieni
Ty rodzisz się…
Przynosisz SENS tak ogromny!
Że (dosłownie) nie z tej ziemi!

Dziękuję Ci za to Boże
na wszystkie wieki wieków
Że jesteś tak bardzo blisko
Po prostu jesteś Człowiekiem…

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Rodzisz się, ja wiem… You are born, I know…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Być może mój Boże
cały czas próbujesz
we mnie się urodzić
Przeciskasz z trudem
przez grzechy
postanowienia poprawy
Może utknąłeś gdzieś
między jednymi i drugimi świętami
Może akcja przyspiesza czasem
kiedy idę do Ciebie
pielgrzymkowym krokiem
rytmem ciszy
zamodleniem
Czasem w chwilach trwogi
chcę Cię wyrwać gwałtownie
byś szybko coś zrobił!

A to nie tak przecież jest
Nie tak to jest pomyślane
I ja to w swej głębi wiem
Dzieci nie potrafią
urodzić się same…

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Jestem tu tylko na chwilę… I’m only here for a moment…

f3.jpg

Wchodzę w ciało
Mieszczę się z trudem
Z bólem ogromnym
(godnym bezkresu
zamykanego w ziarenku piasku!)
Wchodzę na chwilę
Mogę w niej tylko:
Widzieć i Słyszeć
Smakować i Wąchać
Dotykać i Czuć
Więcej nie mogę móc!
Wchodzę i Jestem!
(nic się nie zmieniło
gdyby rozumieć to głębiej…)
Żyję by zwyczajnie wrócić
Znowu zanurzyć się w bezkres
Stać się nim na nowo pięknie
Ale wpierw zrobić to
Co Światło chce we mnie
Odrobić zadane zadanie
Nieziemskie! Doskonale!
A potem?
Gdy już je odrobię
Zrzucę płaszcz ze skóry
I lekko ulecę do Góry
I znowu będzie przepięknie
Gdy ziarnko wyrzuci swą Pełnię…

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Granica cierpienia… The limit of suffering…

dziewczyna-wchodzaca-do-drzewa-1

Jest taka granica cierpienia
Za którą już nie ma słów

Jest taka granica cierpienia
Za którą już nie ma człowieka

Nie ma jak
Nie ma z kim
Za tą granicą przeczekać

Jest taka granica cierpienia
Na brzegu każdego człowieka

Gdzie nie ma już śladów stóp
Bo nie ma sił na żaden krok
Nie ma sił na żaden detal

Jest taka granica cierpienia
Głęboko w sercu człowieka

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Podróż na chwilę… Journey for a while…

semillas-de-secoya-gigante-bonsai.jpg

Popatrz ze mną na strzeliste sekwoje
Złapmy się wpierw może za ręce
Łatwo przecież stracić balans
Patrząc tak mocno do góry

Dotknij ze mną szczytu Matki Gór
Wyciągnijmy dłonie od strony Tybetu
Muśnijmy palcami zmrożony śnieg
Poprawmy wetknięte tam flagi

Pójdź ze mną na długi spacer
Bezkresnym kanionem Kolorado
Rozgrzanym do czerwoności słońcem
Które nigdy tu nie zachodzi

Zanurz się ze mną w krople Niagary
Dajmy się im dotknąć dogłębnie
Obmyć siłą tego wodospadu
Tak jak nigdy nigdzie przedtem

Zobacz…

Minęło parę chwil…

Cztery zwrotki zaledwie…

Było pięknie?

©Renata Kleszcz-Szczyrba