Jestem tu tylko na chwilę… I’m only here for a moment…

f3.jpg

Wchodzę w ciało
Mieszczę się z trudem
Z bólem ogromnym
(godnym bezkresu
zamykanego w ziarenku piasku!)
Wchodzę na chwilę
Mogę w niej tylko:
Widzieć i Słyszeć
Smakować i Wąchać
Dotykać i Czuć
Więcej nie mogę móc!
Wchodzę i Jestem!
(nic się nie zmieniło
gdyby rozumieć to głębiej…)
Żyję by zwyczajnie wrócić
Znowu zanurzyć się w bezkres
Stać się nim na nowo pięknie
Ale wpierw zrobić to
Co Światło chce we mnie
Odrobić zadane zadanie
Nieziemskie! Doskonale!
A potem?
Gdy już je odrobię
Zrzucę płaszcz ze skóry
I lekko ulecę do Góry
I znowu będzie przepięknie
Gdy ziarnko wyrzuci swą Pełnię…

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Granica cierpienia… The limit of suffering…

dziewczyna-wchodzaca-do-drzewa-1

Jest taka granica cierpienia
Za którą już nie ma słów

Jest taka granica cierpienia
Za którą już nie ma człowieka

Nie ma jak
Nie ma z kim
Za tą granicą przeczekać

Jest taka granica cierpienia
Na brzegu każdego człowieka

Gdzie nie ma już śladów stóp
Bo nie ma sił na żaden krok
Nie ma sił na żaden detal

Jest taka granica cierpienia
Głęboko w sercu człowieka

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Podróż na chwilę… Journey for a while…

semillas-de-secoya-gigante-bonsai.jpg

Popatrz ze mną na strzeliste sekwoje
Złapmy się wpierw może za ręce
Łatwo przecież stracić balans
Patrząc tak mocno do góry

Dotknij ze mną szczytu Matki Gór
Wyciągnijmy dłonie od strony Tybetu
Muśnijmy palcami zmrożony śnieg
Poprawmy wetknięte tam flagi

Pójdź ze mną na długi spacer
Bezkresnym kanionem Kolorado
Rozgrzanym do czerwoności słońcem
Które nigdy tu nie zachodzi

Zanurz się ze mną w krople Niagary
Dajmy się im dotknąć dogłębnie
Obmyć siłą tego wodospadu
Tak jak nigdy nigdzie przedtem

Zobacz…

Minęło parę chwil…

Cztery zwrotki zaledwie…

Było pięknie?

©Renata Kleszcz-Szczyrba

Orzech włoski… Walnut…

orzech-wloski

Orzechu włoski
Ostatni witasz wiosnę
Jakbyś potrzebował pewności
Że już można bezpiecznie zacząć żyć
Pierwszy przemijasz jesienią
Jesteś wtedy taki bezbronny i nagi
Wystarczy że nagle zabraknie ci ciepła
Zastygasz wtedy w niebycie
Życie
w skorupce orzecha
Czeka
aby bezpiecznie wyjść
Przemija
aby dłużej nie czekać

Słyszysz?
Kolejny orzech spadł
Wyprzedził liść
Nie zwlekał
Obumarł by żyć
Nie czekał

Tak ostatni będą pierwszymi
Jak włoskie orzechy
Wrażliwe drzewa jesieni

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Małe ważne… Small important…

wiedza-1200x778

Widzisz Ziemię z perspektywy
Sięgającej poza wyobraźnię
Ogarniasz Wszystko
Mały okruszek piasku
Szafranowy pyłek krokusa
Drganie liścia na wietrze
Każde bijące Serce
To co było przed chwilą
To co jest
To co będzie
Ogarniasz mnie całkowicie
Małą niepowtarzalną kropelkę
Ujmujesz mnie delikatnie i czule
Najgłębszy sens
Unikatową Perłę
Którą (jak cały ten Wszechświat)
Tulisz w dłoniach
Niczym Bezcenny Skarb
Czy Mikrokosmos to Ja?
Jesteś bliżej niż myśl…
Bez reszty oddany cały…
Taki ogromny…
W kimś takim małym?

© Renata Kleszcz-Szczyrba

Szesnaście i Osiem… Sixteen and Eight…

Cud_Istnienia_kf81_122787

Bieszczadzki letni czas
Skrawek Polski liściasty
Schodzony z podwójnym biciem serc…
I drugi letni czas
Ten gorący w Bordeaux
Bez kropli wina w ustach…
Czas błogosławiony
Podwójnie cenny
Krótki a wyryty na całe życie
Szesnaście i Osiem taktów Istnienia
Niezatarty echem dźwięk w sercu
Tylko tyle
Nic więcej
Aż tyle
Najwięcej
Sacrum niewinnych Obecności
Od Których dzieli mnie tak mało
Czekają tuż za mym bijącym sercem
Ile jeszcze uderzeń zostało?
Nie wiem…

A my wiemy, mamo…

© Renata Kleszcz-Szczyrba

* Patrycji i Krzysztofowi